"Musi być szczelnie"

01.02.2016

Pewne powiedzonka na stałe przywarły do wypowiadających je ludzi, stając się jakby ich pewnego rodzaju wizytówką. Z niezapomnianym bohaterem „Stawki większej niż życie” Hansem Kloss'em większość kojarzy jego słynne „ … nie ze mną te numery Bruner.” Inne równie powszechnie znane powiedzonko „ nie chcem, ale muszem” stało się, jak niektórzy uważają, swoistą dewizą prezydentury naszego noblisty. Od pewnego czasu zacząłem się łapać na tym, iż w mojej świadomości narodził się kolejny slogan, który nierozłącznie przywarł do bohatera sytuacji sprzed kilku tygodni.

Jak się pewnie większość z was domyśla, na potrzeby naszego bloga niekiedy zmieniamy pewne dane osobowe opisywanych bohaterów. Dotyczy to zarówno imion jak i miejscowości. Z oczywistych względów nie zależy nam na najczęściej wątpliwej sławie, opisywanych w naszych historiach, osób. Myślę zresztą, że samym zainteresowanym tym bardziej na tym nie powinno zależeć. Wybór imion w takiej sytuacji jest najczęściej przypadkowy. Tym razem jednak było zgoła odmiennie. Ponieważ osoba, z którą ostatnio miałem do czynienia nosi wyjątkowo chlubne imię, co do którego mam szczególny sentyment, mając na świeżo w pamięci cały przebieg zdarzenia, z pełną świadomością postanowiłem, iż ów Pan w mojej opowieści będzie się zwał Pan Czesiek. Czy był to wybór bardziej czy mniej świadomy ? … nie wiem do końca, może po prostu stał się wypadkową pewnych subiektywnych skojarzeń.

Otóż Pan Czesiek, jak na człowieka z problemem przystało postanowił się problemu pozbyć. Nietrudno zgadnąć, iż dotyczył on komina. W tym przypadku chodziło o popękany wkład ceramiczny. Pan Czesiek zgodnie z logiką postanowił sprawę zgłosić. Zadzwonił więc do kolegi Jacka z kujawsko-pomorskiego, opisując sytuację. Wtedy też dowiedział się niemal natychmiast, że owszem kolega przyjął fakt do wiadomości, ale do momentu zgłoszenia sprawy oficjalnie na adres reklamacje@brata.pl, z opisem problemu i dowodem zakupu komina, nikt w firmie palcem nie kiwnie, żeby cokolwiek przedsięwziąć. Na to Pan Czesiek ze spokojem odparł, że niczego nie musi i na tym sprawę zgłoszenia reklamacji uznał za zakończoną. Być może to brak jakiejkolwiek reakcji z naszej strony spowodował, iż faktycznie po kilku dniach od rozmowy telefonicznej na wskazany adres wpłynęło oficjalne zgłoszenie. Był krótki bo krótki, ale jednak opis problemu, faktura zakupu oraz jedno zdjęcie. Nie było więc mowy o dalszym odwlekaniu sprawy. Do Pana Cześka zadzwoniłem i na wizytę się umówiłem.

Od samego początku wydawał się w stosunku do nas jakby podejrzliwy. Jakby czuł, że coś z jego sprawą pójdzie nie po jego myśli. Nosząc jednak cały czas na twarzy maskę wytwornego gracza pokerowego próbował mnie rozgrywać. Oględziny zaczęliśmy od piwnicy, gdzie dzieło brało swój początek:

Komin-2_Kopiowanie.JPG

Oglądając wszystko na miejscu, czułem że komin, który ukazał się moim oczom, krzyczał do mnie o pomoc : „ zobacz … co oni mi zrobili !!! „ -wołając. Nie mogłem jednak póki co nic uczynić, a jedynie zastanowić się nad strategią zadawania pytań, gdyż Pan Czesiek cały czas bacznie i podejrzliwie obserwował. Postanowiłem więc zacząć ostrożnie. Interesowało mnie po pierwsze kto to zrobił. Pytanie brzmiało oczywiście inaczej - „ czy może mi Pan powiedzieć, kto przeprowadził montaż tego komina ?” Na co Pan Czesiek bez namysłu, z dumą w głosie i lekko skrywanym uśmieszkiem odpowiedział, że oczywiście że on. Aha – pomyślałem. Zapytałem więc w konsekwencji, dlaczego przymurował króciec trójnika wyczystkowego do obudowy kominowej. Na to usłyszałem od Pana Cześka, że komin „musi być szczelnie” wykonany, bo to w ogóle podstawa jest. No tak. A czy możemy wejść wyżej, żeby zobaczyć miejsce przyłączenia pieca ? - zapytałem. Pan Czesiek z coraz większą pewnością w głosie, zgodziwszy się, oczywiście nie zamierzał niczego ukrywać :

DSC_0021_Kopiowanie.JPG

Na pytanie, kto bym autorem tejże interpretacji, Pan Czesiek z pełnym przekonaniem, również przyznał się do realizacji. Dociekając dlaczego to wszystko jest tak pozaklejane, usłyszałem niemal taką samą odpowiedź, jednak tym razem już z lekką irytacją w głosie, że „musi być szczelnie”. W tym momencie poprosiłem jeszcze tylko o wskazanie miejsca pęknięć. Musieliśmy w tym celu udać się z powrotem do piwnicy i zajrzeć przez otwór w trójniku wyczystkowym. Pęknięć dopatrzeć się było trudno, ponieważ wkład ceramiczny wymazany był czymś od środka :

DSC_0903_Kopiowanie.jpg

Zapytałem Pana Cześka czy wie co to jest. Niedługo musiałem czekać, żeby wyciągnął z szafki jakieś wiaderko, oznajmiając, że to zduńska zaprawa szamotowa, którą używa do zaklejania powstających w ceramice pęknięć :

DSC_0019_Kopiowanie.JPG

Dla mnie oczywiście już od początku wszystko było jasne. Żadnego pytania nie musiałem tak naprawdę zadawać, aby przejść do formułowania wniosków. Zacząłem więc od krótkiego wyłożenia zachodzących w kominie procesów. Kluczowa w tym przypadku jest kwestia rozszerzalności cieplnej wkładu ceramicznego, który w przypadku przymurowania po prostu pęka. Wspomniałem również, że wszystkie te sprawy są szczegółowo przedstawione w naszej instrukcji montażu. Nie omieszkałem wspomnieć także o kategorycznym zakazie samodzielnego dokonywania jakichkolwiek napraw, a tym bardzie w obrębie uszczelniania pęknięć wkładu ceramicznego. Pan Czesiek wyczuwając moją narrację zmierzającą do postawienia zarzutu o błędach montażowych zaczął kontratakować. Gdybym wypowiedziane wtedy przez niego słowa włożył w usta króla Juliana z „Madagaskaru” brzmiałyby one mniej więcej tak : „ … nie będziesz mnie nędzniku pouczał jak budować komin... ja Czesiek nie czytam żadnym głupich instrukcji, ja je będę teraz dyktował, a ty nieznajomy przybyszu z dalekiego Wąchocka możesz czuć się zaszczycony będąc moim protokolantem.” Zaraz potem dowiedziałem się również, że aby zmontować komin nie potrzebne są ani żadne szkoły budowlane, ani żadna praktyka zawodowa. To jest tak proste i oczywiste, że szkoda nawet o tym gadać. Aby zmienić nieco klimat rozmowy postanowiłem rozpocząć inny wątek. Niby przypadkiem zapytałem, czy na samym dnie komina zamontowana zostało miska odpływu kondensatu. Oczywiście, że tak. Na takie niedociągnięcia nikt by sobie przecież nie pozwolił, dowiedziałem się od Pana Cześka. Co więc z odpływem gromadzącej się wody w kominie, gdyż nie widzę żadnego jej odprowadzenia. Woda w kominie jest zanieczyszczona – powiedziałem, i śmierdzi – uzupełnił opis Pan Czesiek. No właśnie, co się więc z nią dzieje ?– kontynuowałem. No wycieka sobie tu na podłogę i potem sama wsiąka – nie widząc w tym niczego dziwnego wyjaśnił Pan Czesiek.

DSC_0028_Kopiowanie.JPG

Zapytałem czy na koniec mogę jeszcze zobaczyć wyższe kondygnacje. Gospodarz i tym razem nie miał nic przeciwko. Gdy wchodziliśmy jednak na górę, na klatce zrobił się jakiś rumor. Okazało się, że domownicy, których do tej pory nie widziałem nagle zainteresowali się sprawą. Jakby znikąd wyłoniła się ich cała masa : żona, matka, ciotka, synowie. Z oczywistych względów zaczęli przepytywać o przebieg dochodzenia. Wtedy też usłyszeli o moich zarzutach dotyczących jakości przeprowadzonego montażu. Od tego momentu sytuacja zaczęła robić się nieswoja. Otoczony przez domowników zacząłem wysłuchiwać o „oszukańczych producentach”, o tym że firmy zawsze tak postępują chcąc uniknąć odpowiedzialności, że kominiarz mówił im że taki komin to się do niczego nie nadaje i że trzeba było budować z cegły. Ponieważ ton wypowiedzi stawał się coraz bardziej ostry, a ja nie dysponowałem żadnym wsparciem postanowiłem stamtąd po prostu jakoś się wydostać. Merytoryczna dyskusja w tym momencie wydawała się być całkowicie pozbawiona sensu. Jedyne co mógłbym wskórać to poirytować rozsierdzonych ludzi jeszcze bardziej, a wtedy nie wiadomo co mogłoby się stać. Kilka kroków w tył, potem w dół i po chwili byłem na zewnątrz. Z jednej strony cieszyłem się, że znalazłem się blisko samochodu, z drugiej trochę żałowałem, ponieważ Pan Czesiek miał zamiar pokazać mi jeszcze plamy jakby od przypalenia, wybijające na zewnątrz komina na wyższej kondygnacji. Ja za to, nie ukrywam że chciałem zobaczyć jak zgodnie z ideą „musi być szczelnie” wykonane zostało zakończenie tego komina.

Na koniec ze względu już wyłącznie na siebie oznajmiłem, że jestem tu tylko w celu przeprowadzenia oględzin, a oficjalne stanowisko zostanie przesłane pocztą elektroniczną z działu reklamacji. Raczej nie spodziewam się, aby po jego otrzymaniu, zmusiło go to do jakiejkolwiek refleksji na temat tego co i w jaki sposób zrobił, jak i zdania o producentach, o których swoją opinię dobitnie wyraził. Zastanawiam się jeszcze czy w przypadku kolejnych spraw opatrzonych podobną dokumentacją fotograficzną zamiast działu reklamacji czy serwisu od razu nie wysyłać tej ekipy :

indeks.jpg

 

 

Komentarze:

Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)

Proszę wpisać litery i cyfry widoczne na obrazku.Kod CAPTCHAKliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


< powrót

© brata.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie: strony internetowe słupsk