Pamiętacie Pana Waldemara od zdmuchniętego przez wichurę stożka z rurą? Zgodnie z naszym zaleceniem zamówił usługę serwisową, która miała rozwiązać ten problem. Poza dokonaną naprawą, wszystko pozostałe co się tam działo mieści się w kategoriach tak zwanego „czeskiego filmu”.


Budowa domu z pewnością napawa dumą młodego inwestora. Pnące się szybko w górę ściany, potem kolejno stropy, więźba i dach. Obraz ten najczęściej wywołuje niekiedy skrywany, ale na pewno szczery uśmiech zadowolenia. Mamy wtedy wrażenie, że robimy coś naprawdę ważnego w życiu. I kiedy wydaje nam się, że wszystko jest jak najlepiej, dopada nas jeden z dwóch koszmarów budującego.


Spośród przypadków, które przychodzi mi rozpatrywać jest pewna ich kategoria, które zdarzają się nagminnie. Zaliczyć do nich z pewnością można uszkodzenie trójnika spalinowego. Dochodzi do tego najczęściej w kilku okolicznościach albo na skutek przymurowania trójnika do obudowy komina, albo niewłaściwego wprowadzenia czopucha – poziomego odcinka stalowej rury łączącej urządzenie grzewcze z trójnikiem spalinowym.


Sprawa, która do mnie niedawno wpłynęła była może niezbyt intrygująca , ale zaangażowanie klienta ją zgłaszającego zaskakujące, zupełnie odbiegające od standardów do których przywykłem. Pan Waldemar napisał do mnie :

 


W sobotę 23.11.2013r wróciłem z ziemi śląskiej gdzie poprzedniego wieczora przeprowadziłem szkolenie dla wykonawców organizowane przez firmę z Chełmka.


 

Kilka dni temu otrzymałem tego maila :


Wyjazd na Pomorze

05.12.2013

Mój dzień rozpocząłem jak zwykle, filiżanka kawy a zaraz potem uruchomiłem swojego laptopa. Skrzynka mailowa oczywiście zasypana nowymi wiadomościami, wśród których temat jednej zabrzmiał dosyć ciekawie:


© brata.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie: strony internetowe słupsk