Pęknięte pustaki

30.06.2016

Doskonale zdaję sobie sprawę, że obecny czas niespecjalnie sprzyja innym refleksjom niż football'owe, szczególnie dzisiejszego wieczoru. Dlatego też w dużym pośpiechu i w miarę możliwości na skróty o temacie, którego zdaje mi się jeszcze nie było. Z pękniętymi pustakami raczej mamy do czynienia i to najczęściej w kontekście uszkodzonego jednego lub dwóch w transporcie. Wiadomo, że nie wszystkie drogi w Polsce są powiedzmy wysokich lotów, a niektóre wręcz nieprzejezdne. Charakterystyka jednak uszkodzeń, o których chcę opowiedzieć daleka była od poszukiwania winnych wśród nieuważnych pracowników firmy kurierskiej.

Do tej pory zazwyczaj było o pękaniu wkładu kominowego. Temu zagadnieniu poświęciliśmy niemal 90% artykułów. I jak mantrę, przy okazji każdego z nich ciągle powtarzamy o konieczności zapoznawania się z instrukcją montażu przed przystąpieniem do pracy. Rozumiem, że nie każdy budowlaniec musi być pasjonatem, przeglądającym po godzinach strony internetowe producentów, w celu poszerzania swojej wiedzy i umiejętności. Jednak to minimum mamy prawo egzekwować. W przeciwnym razie, to my będziemy tymi najgorszymi, ciągle wytykającymi błędy i w rozumieniu niektórych, szukającymi dziury w całym. A chodzi jak zwykle o szczegół. Problem jednak polega na tym, że ten szczegół w wielu przypadkach może pozostawać bez konsekwencji. Nauczony więc złego nawyku, mimo wyraźnego pouczenia, murarz dalej robi źle, bo przecież do tej pory nigdzie nic się nie działo. Dopóty dzban wodę nosi, dopóki się ucho nie urwie. I tak niestety stało się tym razem.

O sprawie dowiedziałem się od kolegi Łukasza pracującego na terenie Wielkopolski. W wysłanej od siebie korespondencji, poinformował mnie, że należy odwiedzić klienta, u którego popękały dwa pierwsze pustaki postawionego, ale do tej pory nie eksploatowanego jeszcze komina. Zdjęcia nad wyraz dobrze obrazowały problem.

20160121_095423_Kopiowanie.jpg

20160121_095513_Kopiowanie.jpg

Oprócz „oczywistej oczywistości” ewidentnych pęknięć i to po obydwu stronach pustaków, kolejną rzucającą się w oczy sprawą jest nieprawidłowe osadzenie kratki i drzwiczek wyczystkowych. No cóż, takich obrazków już wiele widziałem. I o ile nie było dla mnie żadnym zaskoczeniem zobaczyć to, w jakiej sprawie się tam znalazłem, to ogromnym, zarówno dla mnie jak i dla inwestora było to, co zastałem w środku.

DSCF1321_Kopiowanie.JPG

Prawie roztrzaskana pierwsza rura, od której rozpoczął się montaż wkładu ceramicznego w tym kominie. To , że była to rura a nie ściek kondensatu, wszystko w porządku, ponieważ był to system Brata Standard. Błędem było to, że nie została przycięta do połowy, o czym oczywiście wspomina instrukcja, a o czym najwyraźniej budowlańcy zapomnieli. Brak tego przycięcia powoduje właśnie dalsze utrudnienia z prawidłowym osadzeniem zarówno kratki jak i drzwiczek rewizyjnych. Tak więc jak w domino, lub jak kto woli według „efektu motyla”, decyzja rodzi konkretne konsekwencje. W tym przypadku błędy są konsekwencją wcześniejszych błędów. Ale skąd tak drastyczne pęknięcie wkładu kominowego, o którym wcale dzisiaj miało nie być ? Jest to o tyle nurtujące, że jak przypomnę komin w ogóle nie był w eksploatacji. Odpowiedź na tą zagadkę bierze swój początek poniżej :

DSCF1313_Kopiowanie.JPG

Przymurowany komin do stropu. W tym przypadku był to akurat ciężki strop z płyt żelbetowych. Przymurowywać komina do żadnego stropu nie wolno. Piszemy o tym wyraźnie, rysujemy obrazki. Mało kto jednak najwyraźniej czyta. Bo takie widoki wątpliwie cieszą moje oko dosyć często. Odnotować jednak należy pewien progres w tej materii. Jednak dalej, uparcie niektórzy twierdzą, że to nie ma żadnego znaczenia, zapominając zupełnie, że budynek pracuje. Rusza się mówiąc kolokwialnie. Ostaje na fundamentach. Przecież domy dzisiaj budujemy w niecałe dwa lata. Oczywiście zależy to od finansów, ale z reguły tak jest. Dom nie osiądzie w tak krótkim czasie. Mało tego, nie bez znaczenia jest rodzaj gruntu na jakim dom posadowiliśmy i cieki wodne w najbliższym jego otoczeniu. Stąd też każda sytuacja jest troszeczkę inna. To, że pęknięcia obudowy nie zaobserwowaliśmy w 99 przypadkach mimo przymurowania komina do stropu, nie znaczy, że za setnym razem w końcu to się nie stanie. U Pana Wiktora, nałożyły się akurat wszystkie niekorzystne czynniki i tąpnęło. Praca stropu pociągnęła ze sobą komin i stąd u jego podstawy gruchnęło – nic, czysta fizyka. Co więc się stało, że popękała również rura ? Nic tylko to :

DSCF1371_Kopiowanie.JPG

Czyściutki szablonik. Ktoś, kto nie czyta instrukcji montażu nie wie do czego on służy. A niezbędny on jest do prawidłowego aplikowania zaprawy na pustaki. Bez niego zwykle zaprawy aplikujemy za dużo i dzieje się to :

DSCF1359_Kopiowanie.JPG

Jest ona wyciskana przez nakładane na siebie kolejne pustaki do środka, po czym swobodnie sobie opada w dół. A jak opada, to odkłada się na wszystkim, co na drodze napotka, jak na tym króćcu trójnika na przykład. Pech chciał, że w systemach Standard jako stabilizatory wkładu ceramicznego używane są stalowe obejmy. Obejmy dystansują i stabilizują rury za pomocą zewnętrznych rozpórek, które stały się idealnymi półeczkami dla obficie spadającej z góry zaprawy. Półeczki te za chwilę stały się solidnymi betonowymi mosteczkami, sklejającymi obudowę kominową z zainstalowanymi wewnątrz rurami. Ponieważ naprężenia były najsilniejsze na dole, gdzie doszło do pęknięcia obudowy, poprzez te betonowe mosteczki, pękający pustak pociągnął ze sobą usztywnioną na samym dnie pierwszą rurę ceramiczną. Ot cała zagadka. I nie wiem czy wiele to w tej sytuacji zmienia, ale również spoiny między rurami były wykonane niewłaściwie:

DSCF1322_Kopiowanie.JPG

Inwestor niestety dowiedział się, że komin musi być rozebrany i wymurowany od początku. Na szczęście dla niego, większość elementów uda się uratować. Szef ekipy budowlanej zapoznawszy się z moją opinią, delikatnie mówiąc oponował, jednak im dalej zgłębialiśmy tajniki jego niewiedzy, tym bardziej zdawał sobie z niej sprawę i na koniec wreszcie odpuścił. A my ?

My, na dwie godziny przez meczem kibicujemy Naszym !!!

I wszyscy wołamy już niezależnie od tego jak zakończy się mecz z Portugalią.

Polska , Biało-Czerwoni … !!!

Z dedykacją dla naszej Reprezentacji.

30.06.2016 godz. 19.00

 

 

 

Komentarze:

Napisany przez banan dnia
szkoda, że odpadliśmy :(
Napisz odpowiedź



(Twój email nie będzie publicznie wyświetlany.)

Proszę wpisać litery i cyfry widoczne na obrazku.Kod CAPTCHAKliknij w obrazek, żeby zobaczyć nowy kod.


< powrót

© brata.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone. Wykonanie: strony internetowe słupsk